Znowu tu była. Wszystko wyglądało tak jak poprzednim razem: spalona chata, deski walające się dookoła, podłoże wypalone do gołej ziemi. Jednak tym razem coś się zmieniło... Pociągnęła nosem. No tak! Teraz mogła wyczuć przykry zapach spalenizny unoszący się nad pogorzeliskiem.
Ruszyła przed siebie. Obeszła chatę dookoła i jak zwykle nic nie znalazła. Wiedziała, że pojawia się tu z jakiegoś powodu. Musiała go tylko poznać. Nagle, ciszę przerwał krzyk. Dziecięcy krzyk. Wyciszyła umysł, próbując znaleźć jego źródło. Znalazła je pod stertą desek. Maleństwo, o dziwo, nie miało ani jednego zadrapania. Próbowała je uspokoić, wyciszyć. Nawet zaklęcie nie podziałało. Chciała wziąć je na ręce i przytulić, ale nie mogła. Zrozumiała wtedy, że w tym śnie, pełni rolę obserwatora. Była czymś w rodzaju ducha. Nie mogła jednak pozwolić maleństwu zginąć. Musiała coś zrobić. Tylko co, może zrobić duch? Z zamyślań wyrwało ją pojawienie się mężczyzny. Na ten jeden moment płacz niemowlęcia ucichł. Przybysz był młody, dochodził pewnie do trzydziestki, miał czarne, lekko przydługie włosy, które opadały mu na oczy. Jednak tym co zwróciło jej największą uwagę, były jego oczy. Czarne jak otchłanie piekielne. Mężczyzna, zobaczywszy spalony dom, przystanął na chwilę, po czym puścił się biegiem w stronę chaty. Widziała wszystkie emocje jakie malowały się na jego twarzy. Niedowierzanie, rozpacz, wściekłość. Ze łzami w oczach przerzucał kolejne deski i resztki sprzętów. Co chwilę powietrze przecinał krzyk.
- Inei! Ineeei!
Odpowiedział mu płacz dziecka. Przez twarz mężczyzny przewinęło się zdziwienie zmieszane z dozą nadziei. Znalazł dziecko, po czym wziął je na ręce i mocno przytulił. Maluch jakby się uspokoił. Dziewczyna dostrzegła niemałe podobieństwo między dzieckiem, a mężczyzną.
Nagle poczuła jak jej widmowe ciało zaczyna jej ciążyć. Wiedziała, że zaraz się obudzi. Zanim zniknęła usłyszała jeszcze:
- Tylko ty mi zostałaś maleńka. Obiecuję, że drugi raz nie popełnię tego samego błędu. Obiecuję ci, Miri. Już zawsze będę cię chronił. Z niewielką pomocą.
Zobaczyła jeszcze niewielki, błękitny rozbłysk, po czym opadła w ciemność...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz